Archiwum 06 sierpnia 2010


sie 06 2010 piątki są ok...
Komentarze: 0

Właściwie to mogłabym żyć tylko w piątki. Człowiek jakiś taki pełen nadziei i radości, prawda?

I prezydenta dziś już będziemy mieli nowego... tylko oczywiście te oszołomy z PISu muszą zademonstrować swoją karłowatą złość. Postanowili przyjść w żałobie. Prezes nie przyjdzie w ogóle. A fotografie jak stały w ławach poselskich tak stoją... dobrze, że przy każdej krzyża nie postawili! Ja w ogóle nie mam pojęcia jak w państwie prawa możliwe są takie kwiatki. Nie wiem jak można pozwolić grupce oszołomów pod pałacem prezydenckim robić cyrk. No bo te tańce wokól krzyża to nic innego jak cyrk! Nie mogę oglądać wiadomości. Muszę zrobić sobie urlop kilkudniowy od napływu głupoty.

A po wczorajszym dniu naszła mnie jeszcze taka refleksja: lekarze generalnie mają ogromną zdolność metamorfozy. Totalną przemianę przechodzą jak się wchodzi do nich "prywatnie" (czyt. z banknocikiem w dłoni). Mili są okrutnie, życzliwi, skłonni do wyjaśnień na poziomie uniwerysteckim. W przychodni, poradni, szpitalu, jak zwał tak zwał, na NFZ generalnie, lekarz natomiast jest niezwykle zajęty i nie ma czasu na jakieś durne wyjaśnienia i rozmowy z rodzicem chorego dziecka. I właśnie dlatego, żeby nie nadwyrężać mojego zdrowia psychicznego z bólem serca po raz kolejny płacę (bo przecież co miesciąc płacę tzw. składkę zdrowotną)...